Rosomak blog

26lis/092

Duszenie z dosiadu czy 50/50?

Nie, nie będę opisywał wykonywania tych technik. Ani wyższości jednej nad drugą. Chcę trochę napisać o różnych ścieżkach rozwoju brazylijskiego jiu jitsu.

Cobrinha vs Mendes

Cobrinha vs Mendes

Ostatnio dużo mówi się o nowych trendach w bjj. Powstają coraz bardziej wymyślne pozycje. Często trzeba być nie lada akrobatą, żeby pracować z nowej gardy. Walka do góry nogami to już żadna nowość. Pajęcza, motyla i de la riva to przeżytek. Teraz każdy chce walczyć odwrotną, każdy chce wkręcać się do głębokiej półgardy jak Jeff Glover.

Nowe pozycje często zaskakują przeciwników na zawodach. Nie mają oni jeszcze opracowanych kontrataków. Walki ze słabszymi oponentami kończą się szybko i efektownie. Lepsi zaś próbują bronić się instynktownie i skutecznie blokują. Walka robi się mało widowiskowa. Wina za to spada na twórców innowacyjnych technik.

Tak było z gardą 50/50. Bracia Mendes zaczęli często stosować ją na zawodach. Zarzucano im pasywność i nabijanie punktów. Sczególnie kontrowersyjne były walki z Cobrinhą, który sam już wcześniej walczył z fifty-fifty. Rubens Cobrinha Charles jest znany z bardzo widowiskowych walk. Dąży za wszelką cenę do poddania. Jednak pojedynek z Rafaelem Mendesem był bardzo nudny. Obaj walczyli z 50/50 i jak sama nazwa wskazuje mieli 50% szans na przetoczenie. Żaden z nich jednak nie chciał dopuścić do przewagi punktowej przeciwnika. Dlatego ich walka była monotonna. Wszyscy byli rozczarowani ich postawą, zważając na fakt, że był to finał kategorii.

Roger Gracie na Mundialu

Roger Gracie w swojej ulubionej pozycji

Z drugiej strony jest sobie taki Roger Gracie. Na ostatnich mistrzostwach świata poddał wszystkich swoich przeciwników duszeniem krzyżowym z dosiadu. Jego jiu jitsu opiera się na prostych ruchach i podstawowych technikach. Nie stosuje zbyt często otwartej gardy. Raczej próbuje jak najszybciej znaleźć się na górze. Skupia się na sprowadzeniu, kontroli w pozycji dominującej i kończeniach.

Mauricio Gomes, ojciec Rogera, był uczniem Rollsa Gracie. Helio natomiast, ojciec Rollsa, zawsze walczył zamkniętą gardą. Nigdy nie używał nawet motylej. Wiedział jak blokować ataki przeciwników walczących otwartą gardą, ale sam używał tylko podstawowych pozycji. Wpływ Helio widać również u innych z rodziny Gracie. Rickson i jego syn Kron również używają prostych technik. A jak wiadomo Rickson jest uważany za najlepszego zawodnika bjj na świecie.

Ostatnio nawet Ryan Hall zmienił całkowicie zdanie na temat swojego jiu jitsu. Już nie ma zamiaru kręcić się do góry nogami pod przeciwnikiem. Wszystkie swoje sztuczki ma zamiar zamienić na proste i skuteczne akcje. Podziwia jak walczy Marcelo Garcia, Cobrinha i Roger.  Powiedział nawet, że garda całkowicie zaniknie. Co moim zdaniem jest trochę przesadzone.

W bjj piękne jest to, że każdy walczy jak chce. Nic nie stoi na przeszkodzie żeby wymyślać nowe pozycje. Można też być bardziej konserwatywnym i trzymać się utartych technik.

Jak ty rozwijasz swoje jiu jitsu i do czego dążysz?

15lis/093

Czy gumowa garda jest skuteczna?

Na wczorajszym treningu submission nawiązała się dyskusja na temat gumowej gardy. Nie jestem jej zwolennikiem. Natomiast Ninja lubi wszystkie "inne" techniki, dlatego upierał się, że pozycja ta jest bardzo skuteczna w sf i mma.

Moim zdaniem, gumowa garda, jest dobrą pozycją w niektórych sytuacjach. Ja sam czasami ją stosuję.  Jak chcę przytrzymać przeciwnika, odpocząć, jak jest ślisko itp. Atakuję z niej jednak rzadko, może dlatego, że nie jestem super rozciągnięty.

Widziałem jak wiele osób próbuje coś robić z gumowej i po pierwszej nieudanej akcji poddają się. Wracają do zamkniętej gardy lub oddają całkowicie pozycję. Na zawodach tracą tylko cenny czas.

To jest dobra pozycja, ale tylko wtedy, gdy zaskoczymy przeciwnika. Jeżeli mamy ją dobrze opanowaną i wiemy co z niej możemy zrobić. To nie jest garda dla początkujących. Tym bardziej, że trzeba być choć trochę rozciągniętym.

Doświadczony zawodnik wie również na co musi uważać będąc na górze. Jeżeli dobrze rozłoży masę oraz będzie kontrolował dolną nogę przeciwnika, to można powiedzieć, że jest bezpieczny.

Gumowa garda, to dobra opcja do ataków omoplatą/gogoplatą, balachą oraz trójkątem. Jednak gdy nie pozwolimy przejść nodze przez naszą głowę, to nici z omoplaty. Jak będziemy kontrolować drugą nogę, to przeciwnik nie zapnie trójkąta ani balachy.

Moim zdaniem, jest to pozycja jak każda inna.  Trzeba jednak pamiętać o jej ograniczeniach. Można, tak jak Eddie Bravo, wyćwiczyć ją do perfekcji. Ale czy o to chodzi w bjj, żeby trzymać się jednej rzeczy? Jest cała masa innych, ciekawszych rodzajów gardy,  z których mamy dużo większe możliwości.

Jakie wy macie doświadczenia z gumową gardą? Zapraszam do dyskusji.

Zakres tematyczny: Submission Fighting 3 Komentarze
12lis/091

Analiza walki Janka

Na ostatnich Mistrzostwach Polski Janek popisał się ładnymi walkami. Spróbuję przeanalizować jedną z nich krok po kroku. Zobaczymy czy taki z niego kozak ;)

 

Początek walki i od razu widać, że nasz zawodnik przysnął. Janek stał w miejscu i bronił uchwytu. Trzymał ręce blisko, tak żeby przeciwnik nie miał nad nim kontroli. Nie poruszał się i to kosztowało go wciągnięcie do gardy.

W gardzie przyjmuje dobrą pozycję. Kontroluje ciało przeciwnika i eliminuje jego próby ataku rękoma. Wstaje razem z nim, aby rozpiąć gardę, nadal trzymając dobry dystans. Jednak walka na górze trwa zbyt długo, spóźnia się z rozpinaniem gardy, przez co przeciwnik wykonuje swoją akcję. Akcja wykonana jest szybko i zaskakuje Janka. Zapina nogi na wysokości kolan i próbuje przetoczenia. Nasz zawodnik jednak ma dobry balans i wyczucie. Szybko próbuje zmieniać pozycję. Przeciwnik ponawia atak.

Janek, próbując uniknąć sweepa, obiera błędny kierunek ucieczki. Berserker wykorzystuje to i atakuje plecy. Ma już jedną nogę wpiętą. Aby zdobyć 4 punkty musi mieć w haczone obie nogi. Janko o tym wie, dlatego od razu blokuje jego drugą stopę. Oponent przechodzi w stronę głowy i próbuje duszenia trójkątnego lub balachy z za pleców. Popełnia jednak błąd i Janek spycha go z siebie na ziemię.

Teraz Janek jest w swoim żywiole. Odpiera ataki przeciwnika, który próbuje walczyć z otwartej gardy de la rivy i pajęczej. Przechodzi do pół gardy. Zmienia pozycję, aby przejść blokadę kolanem. Podłapuje nogę, żeby mieć lepszą kontrolę po przejściu i próbuje uwalniać swoją nogę. Robi to pewnie, ale potem nie kontroluje bioder. Traci na chwilę pozycję, zmienia przejście na drugą stronę i znowu bez kontroli.

Kontrola to podstawa, jednak Janek jest już chyba lekko zmęczony. Próbuje jeszcze parę razy przechodzić, ale bez skutku. Ląduje w pół gardzie i dopiero teraz zaczyna betonować. Dobrze kontroluje biodra drugą stopą i atakuje wejściem do dosiadu. Przeciwnik szybko robi kontrę. Janek za bardzo się prostuje, ale przechodzi do bocznej. Jednak nie na długo, bo przeciwnik znowu kontruje sweepem.

Janek nie odpuszcza. Atakuje mocno, zahacza nogą i robi obalenie. Pierwsze 2 punkty zdobyte. To motywuje naszego zawodnika. Niepotrzebnie daje złapać się na próbę przetoczenia. Jednak włącza trzeci bieg i ładnie zdobywa 3 punkty przechodząc gardę.

Widać, że przeciwnik Janka jest już zmęczony. On sam jednak wciąż przyspiesza. Z bocznej do kolana na brzuch i do dosiadu. Kolejne 4 punkty na koncie. W dosiadzie popełnia błąd. Za bardzo jest pochylony. Przeciwnik na szczęście tego nie wykorzystuje i próbuje ucieczki. Janek nie traci głowy. Puszcza go cały czas kontrolując i wpina się za plecy. Dostaje za to 4 punkty. Długo zbiera się do techniki kończącej. Przetacza i kończy walkę balachą.

Podsumowując:
+ przejścia gardy
+ balans
+ zmiana pozycji
+ przygotowanie fizyczne
- kontrola
- zamulanie w pozycjach
- liczba ataków kończeniami

10lis/090

Przejścia gardy

Co to jest garda?

Garda, to pozycja z której słynie brazylijskie jiu jitsu. Na pierwszy rzut oka bardzo defensywna, jednak nic bardziej mylnego. Jest to doskonała pozycja do ataków z dołu. Dobrze wyszkolony zawodnik bjj powinien równie dobrze czuć się na ziemi jak i na górze.  Z gardy można atakować duszeniami, dźwigniami oraz przetaczać przeciwnika. Dlatego jest to tak niebezpieczne "narzędzie", na które trzeba cały czas uważać.

Poprawna pozycja

Pozycja zawodnika znajdującego się w gardzie ma kluczowe znaczenie. Po pierwsze musi zablokować ataki przeciwnika będącego na dole. Nie może dać się wciągnąć w jego grę. Musi przyjąć taką postawę, aby nie narazić się na ataki napastnika. Plecy i głowa powinny być wyprostowane. Ręce powinny cały czas kontrolować pozycję przeciwnika. Nie mogą być narażone na ataki dźwignią. W razie utraty kontroli, niezwłocznie należy wrócić do bezpiecznej pozycji.

Przerywanie gardy

Jeżeli walczymy z zamkniętej gardy, aby ją przejść, musimy przerwać uchwyt nogami przeciwnika. Należy pamiętać, że siłą samych rąk nic nie zdziałamy. Główną rolę odgrywają tu biodra i nogi, a ręce blokują jedynie ciało oponenta. Nie można zapominać o prawidłowej postawie. Znowu plecy muszą być proste. Jedynie w końcowej fazie można zaokrąglić dolny odcinek i wypchnąć biodra w celu rozpięcia nóg.

Klucz do sukcesu podczas przejścia gardy, to prawidłowa postawa oraz kontrola bioder przeciwnika

Przejście nóg

Po rozpięciu nóg należy wybrać drogę w jaki sposób chcemy je przejść. Jest to chyba najtrudniejsza część. Przeciwnik w tym momencie ma duże pole do popisu jeżeli chodzi o różnego rodzaju ataki z otwartej gardy. Kontrola jego ciała jest ograniczona. Odległość od jego bioder jest dość duża, przez co swobodnie może je poruszać. Dlatego tak ważna jest kontrola tych bioder. Pierwszą rzeczą jaką możemy zrobić jest kontrola kolanem tuż po rozpięciu nóg stojąc. Innym sposobom jest jak najszybsze skrócenie dystansu tak, żeby nasze biodra były jak najbliżej jego. Jeżeli walka jest w gi, to ważną rolę odgrywa także uchwyt. Jak mamy już kontrolę bioder, to nie możemy jej stracić, aż znajdziemy się w pozycji dominującej.

Kontrola pozycji

Często zdarza się, że przechodząc gardę np. do pozycji bocznej tracimy ją równie szybko jak zdobyliśmy. Najczęstszą przyczyną jest brak lub zła kontrola. Przeciwnik szybko wciągnie nas do półgardy, przetoczy lub po prostu wyślizgnie się. Znów musimy pamiętać o jego biodrach. Eliminować przestrzeń jaką tworzy w celu ucieczki z tej pozycji. Dopiero jeżeli jesteśmy pewni swojej kontroli, możemy przesuwać się wyżej, w stronę jego głowy. Czy możemy przechodzić od razu do głowy przeciwnika? Oczywiście w niektórych przypadkach tak. Czasami możemy od razu kończyć walkę dźwignią lub duszeniem. Ale najczęściej kontrola bioder to najlepsze rozwiązanie.

8lis/090

Mistrzostwa Polski BJJ 2009 dzień drugi

Drugiego dnia walczą kolorowe pasy. Od nas pojechały 4 osoby. Tego dnia walczą najlepsi.

Do Mistrzostw Polski przygotowywaliśmy się od dłuższego czasu. Początkowo skład miał być dużo liczniejszy. Jednak z różnych powodów połowa zawodników zrezygnowała. Duży wpływ na to miało zupełnie nietrafione miejsce, czyli Koźmin Wlkp. Z Białegostoku jest dość daleko, a baza noclegowa w tym miasteczku jest bardzo skromna i od dawna już nie było miejsc do spania. Dlatego wystartowali, moim zdaniem, tylko najlepsi nasi zawodnicy.

Dziś już od rana dobra wiadomość. Kamil "Profesor" Umiński, nasz kolega z Alliance Warszawa, wygrał swoją pierwszą walkę. Potem dzwoni Janek i mówi, że Jacek też wygrał pierwsze starcie. Oczywiście nie obyło się bez stresu. Jacek zaczął oczywiście z półgardy i przetoczył przeciwnika. Sędzia natomiast nie naliczył mu za to punktów. Przez to walka mogła się skończyć różnie. Jednak nasz "człowiek-półgarda" zdobył jeszcze punkty przechodząc nogi przeciwnika. Dzięki temu wygrał 3 do 0.

Zła wiadomość dla fanów Krzycha. Niestety po bardzo ciężkiej walce przegrał punktem przewagi. Jego przeciwnik był bardzo silny fizycznie, prawdopodobnie judoka. Krzysiek od razu próbował kończyć walkę z gardy. Atakował balachą, pracował pajęczą i odwrotną gardą. Jednak rywal bardzo się spinał i wszystkie akcje blokował.

Jacek w drugiej swojej walce robi nadal swoje. Czyli półgarda i przetacza. Zdobywa 2 punkty i kontroluje przeciwnika z góry przez resztę walki. Dość niebezpieczna strategia, ale przynajmniej oszczędza siły na kolejne starcia.

Kolejny nasz kolega przegrywa. Buła przez całą walkę próbuje swoich technik jednak bezskutecznie. W końcu przegrywa 4 punktami. Szkoda, bo Kamil to bardzo dobry zawodnik.

No i zaczął walczyć Janek. On nigdy nie zawodzi. Pewnie wygrywa w swoim stylu. Wysoko punktuje i miażdży tym samym oponenta 22-0!

W trzeciej walce Jacek przegrywa na punkty z dobrym zawodnikiem z Krakowa. Niektórzy mogą go pamiętać z obozu letniego z Paiva. Walka zaczęła się bardzo dobrze. Jacek zdobył 2 punkty i walczył z dołu. Przeciwnik jednak w ostatniej minucie przechodzi gardę. Jacek jeszcze ucieka, jednak jest już koniec czasu. Wynik 2-3. Na polu bitwy został ostatni z Rosomaków.

Janek w drugim starciu wygrywa przez balachę. Na początku chwila zagrożenia, bo przeciwnik zachodzi za plecy. Jednak Janek szybko ucieka. Męczy Berserkera, przechodzi mu gardę i wyciąga dźwignię.

Trzecia walka i znowu dominacja naszego koziorożca ;) Mocno punktuje, dochodzi do dosiadu i wyciąga "marceloplatę".

No i teraz rewanż z przeciwnikiem, z którym Janek już wcześniej przegrał. Wtedy to był finał Pucharu Polski i wtopił tylko punktem przewagi. Ale nie tym razem. Na początku była próba trójkąta ze strony zawodnika z Copacabany. Potem już tylko akcje Janka. Przejście gardy i balacha. Teraz został tylko finał.

A finał to nie przelewki. Walka była bardzo zacięta. Dużo było ataków z obu stron. Janek był bardzo bliski kończeń, miał już prawie wpięcie za plecy. Jednak to za mało do zwycięstwa. Przegrał znowu tylko 1 punktem przewagi.

Wielkie gratulacje chłopaki!
Niech wasze doświadczenie zdobyte na tych zawodach procentuje na treningach. Następnym razem będzie złoto.

Największe gratulacje należą się najlepszemu z naszego teamu.

Janusz Andrejczuk – wicemistrzem Polski w Brazylijskim jiu jitsu!!!

 

źródło: choke.pl

Janek smutny na podium ;)

 

7lis/090

Mistrzostwa Polski w Brazylijskim jiu jitsu 2009

Mistrzostwa Polski w tym roku są dwudniowe. Część naszej reprezentacji już jest na miejscu. Druga ekipa jeszcze w drodze.

Wczoraj mieliśmy ostatnie szlify strategii w niebieskich pasach. Chłopaki są naprawdę dobrze przygotowani. Ciekaw jestem jak zawalczy Jacek. Niestety ma kontuzje żeber i nie będzie mógł jechać pełną parą. No ale zobaczymy, on zawsze zaskakuje ;)

Pierwsze informacje z pola bitwy już dotarły. Niestety nie są dobre. Chrystian, w kategorii -76kg białe pasy, nie popisał się. Odpadł przegrywając na punkty. Z białasów został jeszcze Hubert walczący w -88,3kg.

Grupa niebieskich dotarła do Jarocina, bo tam będą nocować. Oczywiście musieli zajechać coś zjeść po podróży. Buła nie mógł się powstrzymać i przesadził z frytkami. Będzie jutro zbijanie wagi ;)

Dzwoniłem do Huberta, to jeszcze czeka na swoją kategorię. Leży na materacu i odpoczywa. Mam nadzieję, że nie zaśnie w czasie walki.

Janek właśnie przesłał mi smsa, że są już na miejscu. Zdążą pokibicować Hubertowi i nagrają jego walki.

No i niestety Hubert również poległ. Co prawda nie w pierwszej, a w drugiej walce. Pierwszą ładnie wygrał na punkty aż 8 do 0. Ale i tak gratulacje chłopaki, że wystartowaliście. Następnym razem będzie lepiej.

Jutro to będzie sajgon. Już nie mogę się doczekać :)