Rosomak po XII Lidze BJJ

16 października odbyła się już XII edycja Ligi BJJ. Dotychczas impreza była rozgrywana w Skale pod Krakowem. Tym razem organizacją zajęli się chłopaki z Alliance i zawody odbyły się w Konstancinie pod Warszawą.
Odległość od Białegostoku nie była zbyt duża, dlatego postanowiliśmy wyruszyć samochodami. Minus tego jest taki, że trzeba wstać o 4.00 nad ranem. Dla niektórych, wliczając w to mnie, był środek nocy. Droga minęła spokojnie i bez większych przygód dotarliśmy na miejsce parę minut po 8.00.
Po lekkim opóźnieniu, do którego już wszyscy są przyzwyczajeni, ruszyły kategorie kobiet, niebieskich -70kg i juniorów. Plus dla organizatorów za maty rozgrzewkowe. Czasami brakuje ich na innych zawodach.
Gośka walczyła w kategorii open, bo niestety zgłosiło się zbyt mało zawodniczek. Nie oznacza to jednak, że nie miała z kim walczyć. Organizatorzy zdecydowali, że w mniej obsadzonych kategoriach rozegrany będzie system grupowy lub każdy z każdym. W starciu z dziewczynami o podobnej wadze, nasz Łoś, w ciągu kilkudziesięciu sekund kończyła walki trójkątem i balachą. Niestety większe przeciwniczki sprawiły jej sporo problemów. W końcu uplasowała się na 3 miejscu po 4 bardzo dobrych walkach.
Janek w -70kg nie miał sobie równych. Wszystkie starcia wygrał dominując swoich rywali. Nie stracił przy tym ani jednego punktu. Sweepy, przejścia gardy i rzuty robił bardzo technicznie. Widać było jego przewagę w każdej walce. Można powiedzieć, że Janek jest najlepszym zawodnikiem w naszym klubie.
Ja startowałem w kategorii -70kg purpurowych pasów. Walczyliśmy każdy z każdym. Pierwsze starcie miałem z Iwo Orzełkiem, zawodnikiem z Copacabany. Spotkałem się już z nim wcześniej na Pucharze Polski 2 lata temu. Tym razem znowu udało mi się z nim wygrać. Iwo wszedł od razu do głębokiej półgardy i złapał bardzo dobry uchwyt. Niestety nie miałem dobrej pozycji do kontry i udało mu się mnie przetoczyć. Pracowałem chwilę z gardy i podczas przejścia skontrowałem go duszeniem krzyżowym. Iwo to twardy zawodnik i nie chciał klepać, więc odpłynął. Drugą walkę miałem z jego klubowym kolegą Maćkiem Sawoszem. Na początku próba wciagnięcia do gardy z obu stron. Zdecydowałem się walczyć z góry i wylądowałem w półgardzie. Spokojnie próbowałem kontrolować sytuację i czekałem na błąd przeciwnika. Wychwyciłem rękę i poszedłem do przeprostu. Trzecia walka z Kamilem Tarnawskim z Łamatora. Szybka walka z gardy. Poszedłem najpierw do trójkąta i kiedy Kamil się odsłonił zaatakowałem balachą. Finał miałem z Danielem Wrześniewskim ze Złomiarza. Nie znałem go wcześniej i nie wiedziałem jak walczy. Próbowałem cały czas atakować jego rękę lub szyję z motylej gardy. Jednak to był mój błąd, bo przeciwnik bardzo dobrze blokował każdy ruch. Pod koniec walki udało mu się przetoczyć mnie z półgardy i niestety nie zdołałem odrobić punktów. W końcu zająłem 2 miejsce przegrywając 2-0.
Jacek w kat. -76kg niebieskich pasów spisał się dosłownie na medal. Tak jak Janek wygrał wszystkie swoje walki. Miał dość dobrych przeciwników w swojej kategorii, jednak walczył agresywnie i jak zawsze skutecznie. Jacek ma duże serce do walki i jest bardzo zawzięty. Nigdy nie odpuszcza i przez większość bitwy prze do ataku. Myślę, że na Mistrzostwach Polski zaprezentuje się równie dobrze.
Buła nie popisał się na tych zawodach. Wygrał ładnie 2 pierwsze swoje walki, jednak przegrał punktem przewagi wejście do finału. Zabrakło trochę wiary w siebie, bo Kamil to dobry zawodnik. Może treningi MMA wybiły go trochę z rytmu, a może lekka kontuzja której doznał w ostatniej walce. Na MP musi być lepiej.
Pozostali zawodnicy Rosomaka niestety odpadli w pierwszych walkach. Jednak należą im się gratulacje za sam start i podjęcie walki. Niektórzy byli na swoich pierwszych zawodach w życiu. Mam nadzieję, że zdobyte doświadczenie zmotywuje wszystkich do jeszcze cięższej pracy.