Rosomak blog

21paź/100

Rosomak po XII Lidze BJJ

16 października odbyła się już XII edycja Ligi BJJ. Dotychczas impreza była rozgrywana w Skale pod Krakowem. Tym razem organizacją zajęli się chłopaki z Alliance i zawody odbyły się w Konstancinie pod Warszawą.

Odległość od Białegostoku nie była zbyt duża, dlatego postanowiliśmy wyruszyć samochodami. Minus tego jest taki, że trzeba wstać o 4.00 nad ranem. Dla niektórych, wliczając w to mnie, był środek nocy. Droga minęła spokojnie i bez większych przygód dotarliśmy na miejsce parę minut po 8.00.

Po lekkim opóźnieniu, do którego już wszyscy są przyzwyczajeni, ruszyły kategorie kobiet, niebieskich -70kg i juniorów. Plus dla organizatorów za maty rozgrzewkowe. Czasami brakuje ich na innych zawodach.

Gośka walczyła w kategorii open, bo niestety zgłosiło się zbyt mało zawodniczek. Nie oznacza to jednak, że nie miała z kim walczyć. Organizatorzy zdecydowali, że w mniej obsadzonych kategoriach rozegrany będzie system grupowy lub każdy z każdym. W starciu z dziewczynami o podobnej wadze, nasz Łoś, w ciągu kilkudziesięciu sekund kończyła walki trójkątem i balachą. Niestety większe przeciwniczki sprawiły jej sporo problemów. W końcu uplasowała się na 3 miejscu po 4 bardzo dobrych walkach.

Janek w -70kg nie miał sobie równych. Wszystkie starcia wygrał dominując swoich rywali. Nie stracił przy tym ani jednego punktu. Sweepy, przejścia gardy i rzuty robił bardzo technicznie. Widać było jego przewagę w każdej walce. Można powiedzieć, że Janek jest najlepszym zawodnikiem w naszym klubie.

Ja startowałem w kategorii -70kg purpurowych pasów. Walczyliśmy każdy z każdym. Pierwsze starcie miałem z Iwo Orzełkiem, zawodnikiem z Copacabany. Spotkałem się już z nim wcześniej na Pucharze Polski 2 lata temu. Tym razem znowu udało mi się z nim wygrać. Iwo wszedł od razu do głębokiej półgardy i złapał bardzo dobry uchwyt. Niestety nie miałem dobrej pozycji do kontry i udało mu się mnie przetoczyć. Pracowałem chwilę z gardy i podczas przejścia skontrowałem go duszeniem krzyżowym. Iwo to twardy zawodnik i nie chciał klepać, więc odpłynął. Drugą walkę miałem z jego klubowym kolegą Maćkiem Sawoszem. Na początku próba wciagnięcia do gardy z obu stron. Zdecydowałem się walczyć z góry i wylądowałem w półgardzie. Spokojnie próbowałem kontrolować sytuację i czekałem na błąd przeciwnika. Wychwyciłem rękę i poszedłem do przeprostu. Trzecia walka z Kamilem Tarnawskim z Łamatora. Szybka walka z gardy. Poszedłem najpierw do trójkąta i kiedy Kamil się odsłonił zaatakowałem balachą. Finał miałem z Danielem Wrześniewskim ze Złomiarza. Nie znałem go wcześniej i nie wiedziałem jak walczy. Próbowałem cały czas atakować jego rękę lub szyję z motylej gardy. Jednak to był mój błąd, bo przeciwnik bardzo dobrze blokował każdy ruch. Pod koniec walki udało mu się przetoczyć mnie z półgardy i niestety nie zdołałem odrobić punktów. W końcu zająłem 2 miejsce przegrywając 2-0.

Jacek w kat. -76kg niebieskich pasów spisał się dosłownie na medal. Tak jak Janek wygrał wszystkie swoje walki. Miał dość dobrych przeciwników w swojej kategorii, jednak walczył agresywnie i jak zawsze skutecznie. Jacek ma duże serce do walki i jest bardzo zawzięty. Nigdy nie odpuszcza i przez większość bitwy prze do ataku. Myślę, że na Mistrzostwach Polski zaprezentuje się równie dobrze.

Buła nie popisał się na tych zawodach. Wygrał ładnie 2 pierwsze swoje walki, jednak przegrał punktem przewagi wejście do finału. Zabrakło trochę wiary w siebie, bo Kamil to dobry zawodnik. Może treningi MMA wybiły go trochę z rytmu, a może lekka kontuzja której doznał w ostatniej walce. Na MP musi być lepiej.

Pozostali zawodnicy Rosomaka niestety odpadli w pierwszych walkach. Jednak należą im się gratulacje za sam start i podjęcie walki. Niektórzy byli na swoich pierwszych zawodach w życiu. Mam nadzieję, że zdobyte doświadczenie zmotywuje wszystkich do jeszcze cięższej pracy.

Fotki na naszej stronie

Komentarze (0) Trackbacks (0)

Brak komentarzy.


Dodaj komentarz

Musisz być zalogowany aby dodać komentarz.

Brak trackbacków.