Trenować w GI czy bez GI ?
Oto jest pytanie. Często zadawane przez początkujących, ale nie tylko. Czasami wywołuje burzliwe dyskusje między zwolennikami kimon i zawodnikami sf. Nie będę nikogo zmuszał do tego w czym i co ma ćwiczyć, ale nie ukrywam, że jestem zwolennikiem treningów w gi. Może niektórzy po przeczytaniu tego tekstu zrozumieją co dają treningi w szmatach.
U nas w klubie większość zajęć to treningi bjj. Od razu powiem, że jest to najlepsza sztuka walki jaką znam. Daje ona niezwykłe możliwości rozwoju oraz jest idealną podstawą do treningów MMA. Uczeń powoli poznaje swoje zachowanie w starciu z przeciwnikiem, swoje ciało, mechanikę ruchów, zachowanie w różnych pozycjach zagrożonych, przystosowuje się do coraz większego obciążenia wysiłkiem fizycznym. Nie ma większych ograniczeń odnośnie sparingów z użyciem całej energii, dlatego progres na początku jest bardzo szybki. Walki są przyjemnością, a nie próbą skrzywdzenia kogoś lub obawą przed otrzymaniem bolesnego ciosu.
Ktoś może powiedzieć, że zacznie od submission fighting i nie ma zamiaru startować w kimonach. Ja sam tak zaczynałem. Jednak z czasem zmieniłem zdanie, gdy zobaczyłem jakie robię postępy zarówno w gi jak i bez gi. Treningi obu tych styli daje nam podwójne możliwości startów w zawodach. Dodatkowo uczymy się dużo więcej. W bjj jest więcej przetoczeń, kończeń oraz jest inny uchwyt. Trudniej jest uciec z zagrożonych pozycji i większe są możliwości kontroli ciała przeciwnika. W czasie walki musisz myśleć dużo intensywniej, żeby nie wpaść w jakąś pułapkę. Nie ma mowy o wyślizgnięciu się w ostatniej chwili. Jeżeli ktoś trenuje bez kimon, to nie może powiedzieć, że trenuje brazylijskie jiu jitsu. BJJ to coś więcej niż dźwignie i duszenia, to bardzo złożona sztuka walki. Są zawodnicy, którzy trenują tylko bez kimon i odnoszą sukcesy do pewnego poziomu. Jednak wszyscy z czołówki ADCC, najlepszego turnieju grapplerskiego bez gi, to czarne pasy bjj.
Dużo ludzi, zafascynowanych walkami w UFC, od razu zapisuje się na MMA. Nie popieram takiego wyboru i raczej odradzam to osobom, które nic wcześniej nie ćwiczyły. Chyba, że trenują równolegle bjj, sf , zapasy lub system uderzany. MMA, to system walki bardzo złożony, w którym liczą się wszechstronne umiejętności. Początkujący zawodnik, który bazuje tylko na sile i eksplozywności może na początku odnosić wiele sukcesów. Jednak braki w podstawach mogą zemścić się w późniejszym okresie i bardzo trudno będzie je nadrobić. Nawet czołówka światowa trenuje w gi i uczy się podstaw bjj. Z czasem znajomość balachy, kimury i gilotyny już nie wystarcza, żeby wygrać walkę z dobrym zawodnikiem.
BJJ to także samoobrona. Tutaj kimono spełnia rolę ubrania, które nosimy na co dzień. Można je mocno złapać bez obawy o rozerwanie. Kontrola przeciwnika przez ubranie jest zupełnie inna niż bez. W tym przypadku sf czy mma jest bezużyteczne. Bez kimona nie nauczymy się jak zerwać uchwyt, wyswobodzić się, uciec lub zaatakować jeżeli ktoś trzyma nas za ubranie.
Kontuzje, to coś co dręczy każdego sportowca. Nie ważne czy ktoś gra w piłkę, czy jeździ na rowerze, zawsze coś może się przydarzyć. Ryzyko kontuzji w sportach walki jest dość duże. Jednak BJJ pod tym względem wypada bardzo dobrze. To właśnie walka w gi zmniejsza ryzyko urazu. Ruchy w walce są nieco wolniejsze niż w sf ze względu na uchwyt. Nie można wyślizgnąć się tak łatwo np. z techniki kończącej lub innej zagrożonej pozycji. Tylko umiejętności techniczne pozwalają na ucieczkę. Gwałtowne ruchy w sf i mma stwarzają dużo większe zagrożenie niż w bjj. Dodatkowo niebezpieczne techniki są dozwolone dopiero dla wyższych stopniem, a niektóre w ogóle zabronione.
"Jak trenujesz tak reagujesz", jak powiedział mój kolega Mąka. Z tym się częściowo zgadzam. Przed zawodami najlepiej jest skoncentrować się na ruchach potrzebnych w walce i eliminować zbędne elementy. Jednak bjj trenowane jako sztuka walki to coś, co zawiera w sobie sportowe aspekty bjj, sf czy mma i wykracza jeszcze poza sport. Nie ma co się ograniczać i warto poszerzać swoją wiedzę o samoobronę, rzuty z judo, uderzenia itp. Na pewno pomoże to naszej głównej dyscyplinie, a czasami przełamie stagnację, którą napotykamy podczas naszego rozwoju. Czasami podpatrzona gdzieś drobnostka może ulepszyć całą naszą grę.
Rosomak po XII Lidze BJJ

16 października odbyła się już XII edycja Ligi BJJ. Dotychczas impreza była rozgrywana w Skale pod Krakowem. Tym razem organizacją zajęli się chłopaki z Alliance i zawody odbyły się w Konstancinie pod Warszawą.
Odległość od Białegostoku nie była zbyt duża, dlatego postanowiliśmy wyruszyć samochodami. Minus tego jest taki, że trzeba wstać o 4.00 nad ranem. Dla niektórych, wliczając w to mnie, był środek nocy. Droga minęła spokojnie i bez większych przygód dotarliśmy na miejsce parę minut po 8.00.
Po lekkim opóźnieniu, do którego już wszyscy są przyzwyczajeni, ruszyły kategorie kobiet, niebieskich -70kg i juniorów. Plus dla organizatorów za maty rozgrzewkowe. Czasami brakuje ich na innych zawodach.
Gośka walczyła w kategorii open, bo niestety zgłosiło się zbyt mało zawodniczek. Nie oznacza to jednak, że nie miała z kim walczyć. Organizatorzy zdecydowali, że w mniej obsadzonych kategoriach rozegrany będzie system grupowy lub każdy z każdym. W starciu z dziewczynami o podobnej wadze, nasz Łoś, w ciągu kilkudziesięciu sekund kończyła walki trójkątem i balachą. Niestety większe przeciwniczki sprawiły jej sporo problemów. W końcu uplasowała się na 3 miejscu po 4 bardzo dobrych walkach.
Janek w -70kg nie miał sobie równych. Wszystkie starcia wygrał dominując swoich rywali. Nie stracił przy tym ani jednego punktu. Sweepy, przejścia gardy i rzuty robił bardzo technicznie. Widać było jego przewagę w każdej walce. Można powiedzieć, że Janek jest najlepszym zawodnikiem w naszym klubie.
Ja startowałem w kategorii -70kg purpurowych pasów. Walczyliśmy każdy z każdym. Pierwsze starcie miałem z Iwo Orzełkiem, zawodnikiem z Copacabany. Spotkałem się już z nim wcześniej na Pucharze Polski 2 lata temu. Tym razem znowu udało mi się z nim wygrać. Iwo wszedł od razu do głębokiej półgardy i złapał bardzo dobry uchwyt. Niestety nie miałem dobrej pozycji do kontry i udało mu się mnie przetoczyć. Pracowałem chwilę z gardy i podczas przejścia skontrowałem go duszeniem krzyżowym. Iwo to twardy zawodnik i nie chciał klepać, więc odpłynął. Drugą walkę miałem z jego klubowym kolegą Maćkiem Sawoszem. Na początku próba wciagnięcia do gardy z obu stron. Zdecydowałem się walczyć z góry i wylądowałem w półgardzie. Spokojnie próbowałem kontrolować sytuację i czekałem na błąd przeciwnika. Wychwyciłem rękę i poszedłem do przeprostu. Trzecia walka z Kamilem Tarnawskim z Łamatora. Szybka walka z gardy. Poszedłem najpierw do trójkąta i kiedy Kamil się odsłonił zaatakowałem balachą. Finał miałem z Danielem Wrześniewskim ze Złomiarza. Nie znałem go wcześniej i nie wiedziałem jak walczy. Próbowałem cały czas atakować jego rękę lub szyję z motylej gardy. Jednak to był mój błąd, bo przeciwnik bardzo dobrze blokował każdy ruch. Pod koniec walki udało mu się przetoczyć mnie z półgardy i niestety nie zdołałem odrobić punktów. W końcu zająłem 2 miejsce przegrywając 2-0.
Jacek w kat. -76kg niebieskich pasów spisał się dosłownie na medal. Tak jak Janek wygrał wszystkie swoje walki. Miał dość dobrych przeciwników w swojej kategorii, jednak walczył agresywnie i jak zawsze skutecznie. Jacek ma duże serce do walki i jest bardzo zawzięty. Nigdy nie odpuszcza i przez większość bitwy prze do ataku. Myślę, że na Mistrzostwach Polski zaprezentuje się równie dobrze.
Buła nie popisał się na tych zawodach. Wygrał ładnie 2 pierwsze swoje walki, jednak przegrał punktem przewagi wejście do finału. Zabrakło trochę wiary w siebie, bo Kamil to dobry zawodnik. Może treningi MMA wybiły go trochę z rytmu, a może lekka kontuzja której doznał w ostatniej walce. Na MP musi być lepiej.
Pozostali zawodnicy Rosomaka niestety odpadli w pierwszych walkach. Jednak należą im się gratulacje za sam start i podjęcie walki. Niektórzy byli na swoich pierwszych zawodach w życiu. Mam nadzieję, że zdobyte doświadczenie zmotywuje wszystkich do jeszcze cięższej pracy.
Nowy sezon w klubie Rosomak Białystok

Zaczął się sezon 2010/2011 w naszym klubie. Od września wystartowaliśmy z nowym planem treningowym i celami na nowy rok. Do istniejącej już grupy zawodników dołączyły nowe osoby. Są pełne zapału i chęci nauki nowej sztuki walki. Przyszli młodzi 15-latkowie, uczniowie szkół średnich, studenci, ale także osoby po 30-ce. Oczywiście nie ma problemu, żeby wszyscy ćwiczyli razem, bo bjj to sport dla każdego.
Grupa MMA Białystok wzbogaciła się również o kilku zawodników. Niektórzy już z doświadczeniem w sportach uderzanych, a niektórzy zupełnie zieloni. Oczywiście zaczęliśmy od podstaw i nie ma obaw o odstawanie jakoś od grupy. Jeżeli ktoś zapisuje się do nas w ciągu roku, to też nie jest jakiś wielki problem, żeby dogonił z czasem kolegów.
Widać, że parę osób ma dobre predyspozycje do osiągnięcia sukcesów w sportach walki. Niektórzy są zwinni, mają dobrą koordynację ruchową, są ogólnie wysportowani. Inni natomiast mniej uzdolnieni, jednak bardzo pracowici i sumienni. To, kto okaże się lepszy, pokaże czas. Ciężka praca, wytrwałość i poświęcenie przynosi najlepsze rezultaty.
W sierpniu została utworzona grupa zawodników, którzy będą reprezentować nasz klub w nowym sezonie. Każdy z czasem może dołączyć do niej i wspomagać nasz zespół na arenie ogólnopolskiej, a nawet międzynarodowej.
Zawodnicy rozpoczęli indywidualne cykle przygotowawcze do największych zawodów bjj, sf i mma. Każdy był poddawany testom, które odkrywały ich słabe strony. Później został opracowany plan treningowy, skupiający sie na poprawie poszczególnych aspektów silowych i kondycyjnych. Pierwsze efekty już widać na macie.
Dzoszły nowe treningi, a niektóre zmieniły swój charakter. Zawodnicy MMA i wszyscy, którzy chcą nauczyć się podstaw boksu, mają teraz taką szansę na niedzielnych treningach z Wojtkiem. W piątek trening submission fighting jest teraz w pełni stójkowy. Dużo jest zapasów, sprowadzeń i kończeń w stójce. SF parterowe robimy w niedzielę, a w sobotę cały trening sparingów bjj i sf. We wtorki i czwartki są lekkie zajęcia z podstaw bjj oraz ciężkie treningi MMA. Poniedzialek i środa, to bjj dla wszystkich, bez względu na stopień zaawansowania. Czyli każdy znajdzie coś dla siebie.
Dodatkowo od października planowane są zajęcia bjj dla juniorów w przedziale wiekowym około 12-16 lat. Treningi prawdopodobnie będa odbywać się we wtorki i czwartki o godzinie 18.15.
Zapraszam.
Szkolenie Teamu Alliance w Rio de Janeiro

W tym roku wakacje zaczęły się bardzo fajnym wyjazdem do Brazylii. Przez cały lipiec trenowaliśmy w siedzibie Alliance w Rio de Janeiro u naszego nauczyciela Alexandre Paivy. Z naszego kluby byliśmy we trójkę ja z Bułą i Jackiem. Z Poznania był Seba, Aleks i Mateusz.
Rio, to pięknie położone miasto nad oceanem, otoczone górami. Widoki robiły na nas wrażenie już od samego początku. Góry, fawele, wysokie budynki i piaszczyste plaże to tylko niektóre z nich.
Ludzie zupełnie inni od tych w Polsce. Bardzo otwarci i pozytywnie nastawieni do obcokrajowców. Nie spotkaliśmy się z żadnymi nieprzyjemnościami z ich strony. Na ulicy bardzo rzadko można spotkać ludzi palących papierosy. Natomiast tych uprawiających wszelkie sporty było bardzo dużo. Wszędzie ktoś sobie biega, jeździ na rowerze czy deskorolce. Biegi czy ćwiczenia na plaży, to normalne zachowanie. W mieście przy każdej niemal ulicy znajdują się kluby fitness lub sztuk walki.
Jeżeli chodzi o zdrowy tryb życia, to bary z jedzeniem również są zupełnie inne niż u nas. Chude mięso wołowe lub drobiowe, ryby, dużo warzyw i owoców. Przez miesiąc zapomniałem jak smakuje wieprzowina. Świeżo wyciskane soki owocowe lub Acai, to coś czego będzie najbardziej brakowało w Polsce.

Najważniejsze, czyli treningi, prowadzone są tutaj na luzie. Jednak nie są lekkie, bo nastawione na walki. Do wyboru mieliśmy zajęcia o 7.30, 12.00, 16.30, 19.30 i 20.30. Próbowaliśmy chodzić jak najczęściej, aby uczyć się od różnych nauczycieli. Rano i wieczorem treningi prowadził Alexandre Paiva, w południe Fernando Terere Augusto, a po południu Alexandre Puga. Każdy z nich miał troche inny styl nauczania i każdy był mistrzem w tym co robił. Sparingi tutaj to główna część zajęć. Krótka rozgrzewka, średnio 2 techniki, zadaniówki i dużo walk. Oczywiście było z kim powalczyć, bo czarnych pasów było więcej niż białych i niebieskich. Zupełnie odwrotnie niż u nas. Poziom jiu jitsu do niebieskiego pasa jest zbliżony do tego w Polsce. Natomiast już niektóre purpury mogłyby konkurować u nas z najlepszymi. Poziom techniczny i przygotowanie fizyczne niektórych zawodników stoi na najwyższym światowym poziomie.
Mieliśmy okazję poznać wielu mistrzów świata i uczyć się od najlepszych. Do klubu przyjeżdżali zawodnicy z Sao Paulo od Fabio Gurgela, ze stanów od Jacare i Cobrinhy oraz z europy. Każdy z nich miał inny styl walki i każdy sparing był dla nas super lekcją. Nawiązaliśmy nowe kontakty i w tym roku planowane są seminaria i obozy szkoleniowe z najlepszymi zawodnikami Alliance w naszym klubie.

Duże wrażenie robiły walki czarnych pasów. Nie widziałem żeby kiedykolwiek ktoś zagroził w walce Paivie. Nasz główny nauczyciel ma już ponad 40 lat i wciąż sparuje z każdym bez wyjątków. Nawet mistrzowie świata w czarnych pasach wyglądali przy nim jakby dopiero zaczynali uczyć się jiu jitsu. Oczywiście same walki z takim np. Terere to duże przeżycie. Myślę, że Fernando może jeszcze namieszać na przyszłych Worldsach. Jego jiu jitsu jest bardzo dobre i kończył mnie jak chciał. Wciąż pracuje nad siłą i kondycją i już w tym momencie można powiedzieć, że wraca do formy.
W niższych pasach również nie brakowało dobrych zawodników. Purpurę ma Vito, syn Paivy. Myślę, że w przyszłym roku będzie on mistrzem świata. Na treningach z aktualnym mistrzem w jego kategorii, Jordanem, radził sobie bardzo dobrze. Ma dopiero 19 lat, ale trenuje jak profesjonalista. W wadze lekkiej jest Rodrigo, również wielki talent. Chłopak z biednej rodziny, który wyrwał się ze slumsów dzięki jiu jitsu. Lukas, niebieski pas z bardzo dobra gardą. Będzie możliwość potrenowania z nimi w Polsce, bo prawdopodobnie przyjadą na obóz szkoleniowy przed Mistrzostwami Europy wraz z Paiva i Terere.

Ogólnie wyjazd był bardzo udany i na pewno wrócimy jeszcze do Rio. Taka podróż nie zdarza się często, ale myślę, że każdy kto jest pasjonatem bjj powinien pojechać tam przynajmniej raz w życiu.
Co trenować BJJ czy MMA?
Wiele osób ma dylemat, zaczynając treningi w naszym klubie, co wybrać. Czy uczyć się tylko chwytów? Czy może od razu łączyć wszystko w całość i iść na MMA?
BJJ to przede wszystkim walka w parterze. Tutaj bardzo dobrze poznasz zasady walki na ziemi. Nauczysz się jak zakładać dźwignie, jak przetaczać przeciwnika, dusić itp. W większości sekcji BJJ treningi nastawione są tylko na walkę sportową. U nas ćwiczymy także stójkę i elementy samoobrony. Obrona przed uderzeniami, sprowadzenia i obezwładnienia to nieodłączny element tych zajęć.
Zacząć treningi BJJ może każdy. Sprawność fizyczna nie jest tu taka ważna. Na początku najważniejsza jest technika. Czasami zbyt duża siła, której nie jesteśmy w stanie opanować, może przeszkadzać w nauce technik. Uczeń, który podchodzi do treningów na luzie, jest w stanie w szybszym tempie przyswoić podstawową wiedzę z zakresu BJJ. Osoby, które dużo poruszają się i są elastyczne, w dłuższej perspektywie odnoszą większe sukcesy. Na początku mogą przegrywać podczas sparingów z "siłownikami", jednak z czasem role odwracają się.
W sztukach walki ogólna sprawność organizmu jest bardzo ważna. Dlatego na naszych zajęciach dużo jest elementów poprawiających kondycję, siłę, gibkość i koordynację. Zawodnik na poziomie niebieskiego pasa może zauważyc ogromny postęp jężeli chodzi o stronę techniczną, ale także sprawnościową.
MMA to zupełnie, co innego. Jest to połączenie elementów różnych sportów walki w jedną całość. To nie jest BJJ z uderzeniami. Dużą rolę odgrywa przygotowanie fizyczne, bardzo dobra kondycja i eksplozywność. Najważniejsze elementy treningu MMA, to sprowadzenia zapaśnicze, dźwignie i duszenia, kontrola i przejścia między pozycjiami, walka w klicznu i uderzenia zarówno w stójce jak i parterze. Oczywiście większość tych elementów znajdziemy w BJJ. Jednak uderzenia ograniczają bardzo duży ardenał technik znany w jiu jitsu. W MMA najlepiej sprawdzają się rzeczy proste. Stosowane są podstawowe ciosy bokserskie, kopnięcia. Sprowadzenia zapaśnicze, to głównie rzuty z klinczu i wejścia w nogi. W parterze walka w zamkniętej gardzie lub półgardzie. Z kończeń natomiast najczęściej widzimy balachę, kimurę, gilotynę i mata leo.
Można pomyśleć, że jeżeli ktoś uczy się wszystkiego na raz, to nie u mie nic. Zawodnik MMA, w walce na zasadach innych sportów walki, najczęściej nie miałby szans. Jednak to jest MMA. Tutaj trzeba być wszechstronnym.
Jeżeli chcesz być ekspertem w walce na ziemi i umieć obronić się na ulicy, a nie koniecznie jesteś super atletą, to zapisz się na BJJ. Jeżeli chcesz spróbować ciężkich treningów i mieszanki najlepszych elementów z różnych sportów walki, to MMA jest dla ciebie. Zapisz się do klubu BJJ i MMA Białystok.
Seminarium z Fredym Simoesem

Tydzień minął w oka mgnieniu. Długie oczekiwanie na seminarium z czarnym pasem nie poszło jednak na marne. Można powiedzieć, że Brazylijczyk przerósł nasze oczekiwania.
Treningi były prowadzone bardzo profesjonalnie. Fredy pokazywał nam dużo ćwiczeń przydatnych w bjj. Były to ruchy bardzo zbliżone do tych wykonywanych w czasie walki. Codziennie była inna rozgrzewka. Czasami była to koordynacja w walce gardą, innym razem przejścia i kontrola. Mieliśmy także fajne obwody kondycyjno-siłowe z wplecionymi ćwiczeniami specjalistycznymi pod bjj.
Od strony technicznej było jeszcze lepiej. Fredy jest super nauczycielem. Wszystko pokazywał bardzo dokładnie i poprawiał błędy ćwiczących na bieżąco. Technik było dużo, jednak nie był to sam pokaz. Potem ćwiczyliśmy je w ramach zadaniówek i sparingów.
Jeżeli chodzi o walki z Brazylijczykiem, to kończyły się bardzo szybko. Jego styl, to dążenie do dominującej pozycji, presja i kończenie. Większość jego ulubionych akcji pokazywał nam w ramach technik. Najmocniejsza jego strona to chyba kontrola i presja wywierana na przeciwniku.
Na koniec seminarium odbyły się egzaminy na pasy. Wszyscy z 8 osób zdali na wyższe stopnie. Nie było większych błędów w technice, a nawet parę osób zaskoczyła mile Brazylijczyka. Myślę, że poziomem nie ustępujemy innym klubom. Techniki poznane na seminarium będziemy teraz ćwiczyć do następnej wizyty.
Prywatnie Fredy to bardzo fajny gość. Wyluzowany, otwarty i pozytywnie do wszystkich nastawiany, a w szczególności do kobiet. Ale oni mają już to we krwi.
Mam nadzieję, że jeszcze nie raz spotkamy się z Fredym. To dobry nauczyciel i kolega.
Analiza walki Janka
Na ostatnich Mistrzostwach Polski Janek popisał się ładnymi walkami. Spróbuję przeanalizować jedną z nich krok po kroku. Zobaczymy czy taki z niego kozak
Początek walki i od razu widać, że nasz zawodnik przysnął. Janek stał w miejscu i bronił uchwytu. Trzymał ręce blisko, tak żeby przeciwnik nie miał nad nim kontroli. Nie poruszał się i to kosztowało go wciągnięcie do gardy.
W gardzie przyjmuje dobrą pozycję. Kontroluje ciało przeciwnika i eliminuje jego próby ataku rękoma. Wstaje razem z nim, aby rozpiąć gardę, nadal trzymając dobry dystans. Jednak walka na górze trwa zbyt długo, spóźnia się z rozpinaniem gardy, przez co przeciwnik wykonuje swoją akcję. Akcja wykonana jest szybko i zaskakuje Janka. Zapina nogi na wysokości kolan i próbuje przetoczenia. Nasz zawodnik jednak ma dobry balans i wyczucie. Szybko próbuje zmieniać pozycję. Przeciwnik ponawia atak.
Janek, próbując uniknąć sweepa, obiera błędny kierunek ucieczki. Berserker wykorzystuje to i atakuje plecy. Ma już jedną nogę wpiętą. Aby zdobyć 4 punkty musi mieć w haczone obie nogi. Janko o tym wie, dlatego od razu blokuje jego drugą stopę. Oponent przechodzi w stronę głowy i próbuje duszenia trójkątnego lub balachy z za pleców. Popełnia jednak błąd i Janek spycha go z siebie na ziemię.
Teraz Janek jest w swoim żywiole. Odpiera ataki przeciwnika, który próbuje walczyć z otwartej gardy de la rivy i pajęczej. Przechodzi do pół gardy. Zmienia pozycję, aby przejść blokadę kolanem. Podłapuje nogę, żeby mieć lepszą kontrolę po przejściu i próbuje uwalniać swoją nogę. Robi to pewnie, ale potem nie kontroluje bioder. Traci na chwilę pozycję, zmienia przejście na drugą stronę i znowu bez kontroli.
Kontrola to podstawa, jednak Janek jest już chyba lekko zmęczony. Próbuje jeszcze parę razy przechodzić, ale bez skutku. Ląduje w pół gardzie i dopiero teraz zaczyna betonować. Dobrze kontroluje biodra drugą stopą i atakuje wejściem do dosiadu. Przeciwnik szybko robi kontrę. Janek za bardzo się prostuje, ale przechodzi do bocznej. Jednak nie na długo, bo przeciwnik znowu kontruje sweepem.
Janek nie odpuszcza. Atakuje mocno, zahacza nogą i robi obalenie. Pierwsze 2 punkty zdobyte. To motywuje naszego zawodnika. Niepotrzebnie daje złapać się na próbę przetoczenia. Jednak włącza trzeci bieg i ładnie zdobywa 3 punkty przechodząc gardę.
Widać, że przeciwnik Janka jest już zmęczony. On sam jednak wciąż przyspiesza. Z bocznej do kolana na brzuch i do dosiadu. Kolejne 4 punkty na koncie. W dosiadzie popełnia błąd. Za bardzo jest pochylony. Przeciwnik na szczęście tego nie wykorzystuje i próbuje ucieczki. Janek nie traci głowy. Puszcza go cały czas kontrolując i wpina się za plecy. Dostaje za to 4 punkty. Długo zbiera się do techniki kończącej. Przetacza i kończy walkę balachą.
Podsumowując:
+ przejścia gardy
+ balans
+ zmiana pozycji
+ przygotowanie fizyczne
- kontrola
- zamulanie w pozycjach
- liczba ataków kończeniami
Mistrzostwa Polski BJJ 2009 dzień drugi
Drugiego dnia walczą kolorowe pasy. Od nas pojechały 4 osoby. Tego dnia walczą najlepsi.
Do Mistrzostw Polski przygotowywaliśmy się od dłuższego czasu. Początkowo skład miał być dużo liczniejszy. Jednak z różnych powodów połowa zawodników zrezygnowała. Duży wpływ na to miało zupełnie nietrafione miejsce, czyli Koźmin Wlkp. Z Białegostoku jest dość daleko, a baza noclegowa w tym miasteczku jest bardzo skromna i od dawna już nie było miejsc do spania. Dlatego wystartowali, moim zdaniem, tylko najlepsi nasi zawodnicy.
Dziś już od rana dobra wiadomość. Kamil "Profesor" Umiński, nasz kolega z Alliance Warszawa, wygrał swoją pierwszą walkę. Potem dzwoni Janek i mówi, że Jacek też wygrał pierwsze starcie. Oczywiście nie obyło się bez stresu. Jacek zaczął oczywiście z półgardy i przetoczył przeciwnika. Sędzia natomiast nie naliczył mu za to punktów. Przez to walka mogła się skończyć różnie. Jednak nasz "człowiek-półgarda" zdobył jeszcze punkty przechodząc nogi przeciwnika. Dzięki temu wygrał 3 do 0.
Zła wiadomość dla fanów Krzycha. Niestety po bardzo ciężkiej walce przegrał punktem przewagi. Jego przeciwnik był bardzo silny fizycznie, prawdopodobnie judoka. Krzysiek od razu próbował kończyć walkę z gardy. Atakował balachą, pracował pajęczą i odwrotną gardą. Jednak rywal bardzo się spinał i wszystkie akcje blokował.
Jacek w drugiej swojej walce robi nadal swoje. Czyli półgarda i przetacza. Zdobywa 2 punkty i kontroluje przeciwnika z góry przez resztę walki. Dość niebezpieczna strategia, ale przynajmniej oszczędza siły na kolejne starcia.
Kolejny nasz kolega przegrywa. Buła przez całą walkę próbuje swoich technik jednak bezskutecznie. W końcu przegrywa 4 punktami. Szkoda, bo Kamil to bardzo dobry zawodnik.
No i zaczął walczyć Janek. On nigdy nie zawodzi. Pewnie wygrywa w swoim stylu. Wysoko punktuje i miażdży tym samym oponenta 22-0!
W trzeciej walce Jacek przegrywa na punkty z dobrym zawodnikiem z Krakowa. Niektórzy mogą go pamiętać z obozu letniego z Paiva. Walka zaczęła się bardzo dobrze. Jacek zdobył 2 punkty i walczył z dołu. Przeciwnik jednak w ostatniej minucie przechodzi gardę. Jacek jeszcze ucieka, jednak jest już koniec czasu. Wynik 2-3. Na polu bitwy został ostatni z Rosomaków.
Janek w drugim starciu wygrywa przez balachę. Na początku chwila zagrożenia, bo przeciwnik zachodzi za plecy. Jednak Janek szybko ucieka. Męczy Berserkera, przechodzi mu gardę i wyciąga dźwignię.
Trzecia walka i znowu dominacja naszego koziorożca
Mocno punktuje, dochodzi do dosiadu i wyciąga "marceloplatę".
No i teraz rewanż z przeciwnikiem, z którym Janek już wcześniej przegrał. Wtedy to był finał Pucharu Polski i wtopił tylko punktem przewagi. Ale nie tym razem. Na początku była próba trójkąta ze strony zawodnika z Copacabany. Potem już tylko akcje Janka. Przejście gardy i balacha. Teraz został tylko finał.
A finał to nie przelewki. Walka była bardzo zacięta. Dużo było ataków z obu stron. Janek był bardzo bliski kończeń, miał już prawie wpięcie za plecy. Jednak to za mało do zwycięstwa. Przegrał znowu tylko 1 punktem przewagi.
Wielkie gratulacje chłopaki!
Niech wasze doświadczenie zdobyte na tych zawodach procentuje na treningach. Następnym razem będzie złoto.
Największe gratulacje należą się najlepszemu z naszego teamu.
Janusz Andrejczuk – wicemistrzem Polski w Brazylijskim jiu jitsu!!!

Janek smutny na podium
Mistrzostwa Polski w Brazylijskim jiu jitsu 2009
Mistrzostwa Polski w tym roku są dwudniowe. Część naszej reprezentacji już jest na miejscu. Druga ekipa jeszcze w drodze.
Wczoraj mieliśmy ostatnie szlify strategii w niebieskich pasach. Chłopaki są naprawdę dobrze przygotowani. Ciekaw jestem jak zawalczy Jacek. Niestety ma kontuzje żeber i nie będzie mógł jechać pełną parą. No ale zobaczymy, on zawsze zaskakuje
Pierwsze informacje z pola bitwy już dotarły. Niestety nie są dobre. Chrystian, w kategorii -76kg białe pasy, nie popisał się. Odpadł przegrywając na punkty. Z białasów został jeszcze Hubert walczący w -88,3kg.
Grupa niebieskich dotarła do Jarocina, bo tam będą nocować. Oczywiście musieli zajechać coś zjeść po podróży. Buła nie mógł się powstrzymać i przesadził z frytkami. Będzie jutro zbijanie wagi
Dzwoniłem do Huberta, to jeszcze czeka na swoją kategorię. Leży na materacu i odpoczywa. Mam nadzieję, że nie zaśnie w czasie walki.
Janek właśnie przesłał mi smsa, że są już na miejscu. Zdążą pokibicować Hubertowi i nagrają jego walki.
No i niestety Hubert również poległ. Co prawda nie w pierwszej, a w drugiej walce. Pierwszą ładnie wygrał na punkty aż 8 do 0. Ale i tak gratulacje chłopaki, że wystartowaliście. Następnym razem będzie lepiej.
Jutro to będzie sajgon. Już nie mogę się doczekać